sobota, 25 stycznia 2014

Zapowiedzi

Ohayou!
Zamierzam się niedługo zabrać (wreszcie) za recenzję Paradise Kiss, poza tym chciałabym napisać co nieco o serii Ouran High School Host Club. Poza tym, znajoma poleciła mi dramę Master's Sun, którą w chwili obecnej jestem szczerze zachwycona, więc gdy tylko wrócę z dramowego nieba na ziemię napiszę recenzję. Pozdrawiam!

piątek, 10 stycznia 2014

Drama: Secret Garden

Zwykle wyśmiewałam dramy. Uważałam, że są przesadzone, przesłodzone, ogółem bleeee. Hejtowałam i patrzyłam z politowaniem na fanki tychże.

No cóż.

Fanom kpopu znana jest bez wątpienia parodia dramy Secret Garden zrealizowana przez zespół Big Bang.




Oczywiście, radości z niej miałam mnóstwo, ale pewnych rzeczy po prostu nie rozumiałam. Trudno oglądać parodię bez znajomości oryginału. Któregoś więc dnia postanowiłam po tę dramę sięgnąć i wreszcie ogarnąć o co chodzi w poszczególnych scenach.


Na początku trudno mi ją było oglądać- Big Bang wszystko odwzorowało wszystko idealnie; i sama muzyka sprawiała, że chciało mi się śmiać. Jednakże później bardzo łatwo się wciągnęłam. No ale po kolei.


Tytuł: Secret Garden
Tytuły alternatywne: Sikeurit Gadeun, 시크릿 가든
Ilość odcinków: 20x60 min + 3 odcinki specjalne (?)
Obsada: Hyun Bin, Ha Ji Won, Yoon Sang Hyun, Kim Sa Rang, Lee Philip, Lee Jong Seok, Yoo In Na, Kim Sung Oh

Zarys fabuły
Gil Ra Im to uboga kaskaderka. Kilka pokręconych wydarzeń sprawia, że na planie zdjęciowym Kim Joo Won- ekscentryczny bogaty prezes centrum handlowego- myli ją z aktorką i wiezie na spotkanie ze swoim kuzynem, podstarzałą gwiazdą Oską (bądź Oskarem bądź Oscą). Na wskutek wielu (znów) zwrotów akcji zamieniają się ciałami. I co dalej? Jak z tym żyć?

Jako, że nie chcę zdradzać zbyt wiele na temat samej fabuły, napiszę tylko tyle. Jeśli zaś chodzi o samą resztę...

rdctuyilwkfowjfvckmldjfpowerjdksk;ldkpwe9jfwjdscwjopfipejflksdnflkwskzlfmeliirdwqp;kflrgpwoei;ksfo;dj

Powyżej nastąpił deszcz uczuć fangirlsowych. Po prostu nie umiem inaczej opisać siebie podczas oglądania "Secret Garden". Ale jako, że wypadałoby napisać coś sensownego, postaram się to zrobić.

Główni bohaterowie:


Kim Joo Won (w tej roli Hyun Bin)
Jest to bogaty, arogancki, trzydziestoczteroletni właściciel centrum 


handlowego. Gdy poznaje Gil Ra Im niemal natychmiast jest nią zaintrygowany- nie tylko przez jej ubóstwo (zupełnie, jakby nie zdawał sobie sprawy, że są ludzie, którzy tak żyją), lecz także przez jej pokorę a jednocześnie niesamowitą impertynencję w stosunku do niego; zawód i siłę fizyczną. A znów kiedy zauważa, że nie może przestać o niej myśleć- dochodzi do wniosku, że to jej wina i zaczyna ją prześladować, by przekonać się, że nie jest warta zachodu. Brzmi może niesympatycznie, ale jednak jest po prostu zabawnie; chociaż czasami moim zdaniem jego zachowania były... po prostu chamskie. Nie zmniejszyło to jednak mojej sympatii do tej postaci- taki ma po prostu mechanizm obronny. Miło było obserwować, jak powoli zmienia się jego podejście i sposób patrzenia na świat. W pewnym momencie mogłam tylko leżeć na biurku i mdleć z zachwytu ^^








Gil Ra Im (Ha Ji Won)

Uboga kaskaderka. Zwykle pokorna, w stosunku do Joo Won'a potrafiła być jednak strasznie oschła i brutalna. Kim Joo Won cały czas wytyka jej brak urody i kobiecości. Gil Ra Im ma 30 lat i od 17 roku życia wychowywała się bez ojca. Praca jest dla niej bardzo ważna. Oddana przyjaciołom, fanka Oski (co prowadzi do wielu śmiesznych sytuacji z zazdrosnym Kim Joo Wonem). Prowadzi bardzo aktywny tryb życia. Nie wstydzi się sposobu, w jaki została wychowana. Początkowo nie zauważa uczuć Joo Won'a. Zamiana ciał jest dla niej bardzo traumatyczna, ze względów wiadomych :D Jednak zbliża ich do siebie. Trudno jest jej nie polubić. Jest pracowita, szczera, oddana swoim zasadom, lojalna wobec przyjaciół.









Oska (Yoon Sang Hyun)
Kuzyn Joo Won'a. Podstarzały idol, zadufany w sobie w niemożliwy sposób. Bardzo dziecinny, jednak pod tą maseczką bogatego narcyza kryje się skrzywdzony mężczyzna. Przychylny Gil Ra Im; szczerze ją lubi, chociaż na początku nieco wykorzystuje. Często (bardzo) kłóci się z młodszym bratem, mimo wszystko widać, że się z Joo Wonem kochają. Równie często, jak kłótnie, wybuchają coraz to nowe skandale z jego udziałem. I jest to kolejna postać, którą po prostu pokochałam, między innymi za ten jego infantylizm.






Yoon Seul (Kim Sa Rang)
Ambitna, młoda, bogata kobieta; poznajemy ją na zaaranżowanym spotkaniu przedmałżeńskim jej i Joo Won'a. Jest prawdziwą pięknością. Dość wcześnie wychodzą na jaw jej powiązania z Oską- jednak nie będę zdradzać o co chodzi. Początkowo wydaje się być główną antagonistką, ale z upływem czasu coraz bardziej zaczynałam ją lubić; a jedną sceną po prostu podbiła moje serce. Chociaż wydaje się być oschła i bez skrupułów, również jest bardzo zraniona.  









Tak prezentują się główni bohaterowie dramy Secret Garden. Spotkamy jeszcze reżysera Im Jong Soo, przełożonego Gil Ra Im (w tej roli wspaniały Lee Philip), młodego kompozytora Han Tae Sun'a (Lee Jong Suk), przyjaciółkę i współlokatorkę głównej bohaterki, Im Ah Young (Yoo In Na) i wiele innych. W zasadzie każda postać potrafiła mnie pozytywnie zaskoczyć, z jednym wyjątkiem... do końca dramy nie mogłam po prostu znieść matki Joo Won'a, która sprawiała niemożliwe wręcz problemy, no ale to już zobaczycie sami.

Ogółem... Secret Garden to drama, z której sceny stały się już kultowe; drama, która będzie się starzeć powoli. Jest godna polecenia. Mam jedno ostrzeżenie. Zakończenie jest zbyt przesłodzone, nawet mnie to uderzyło w oczy, a mogę znieść naprawdę wiele uroku. Poza tym- perfekcyjnie.

Polecam i się żegnam.
Sayo!

piątek, 27 grudnia 2013

Co znalazłam pod choinką?






Święta, święta i po świętach. Pozostają po nich wspomnienia... no i prezenty ;) W tym roku, jak już pisałam, żywiłam cichą nadzieję na COŚ związanego z Azją (no dobrze, moim marzeniem była płyta Big Bang albo B.A.P, ale mam świadomość ile kosztują i ile trzeba wydać na przesyłkę). Więc co znalazłam pod choinką w tym roku?


...
Maskotkę pandy na przykład :D 
Rodzice kupili mi ją chyba dla żartu... w każdym razie mieli godne uwiecznienia miny, gdy zobaczyli moją- zachwyconą. Maskotka jest naprawdę urocza i mięciutka- bardzo się z niej ucieszyłam (pomińmy mój wiek).



Ale, co bardziej się dla mnie liczyło, dostałam serię "Paradise Kiss". Spodziewałam się "Ouran High School Host Club", ale nie jestem zawiedziona.

Cóż, więc krótko o mandze:                                      



Tytuł: Paradise kiss                                            
Autor: Yazawa Ai

Wydawnictwo: Waneko
Wydawana w latach: 2003-2004



Zarys fabuły:Gdy Yukari Hayasaka zatopiona jest w podręczniku, przechodzący obok podejrzanie wyglądający chłopak zaczepia ją i proponuje pracę w charakterze modelki na  nadchodzącym konkursie. Okazuje się, że jest on uczniem szkoły dla projektantów- technikum Yazawa. Yukari jest jednak sugestią oburzona, przecież uczęszcza do elitarnego liceum, ma ambitne plany, by zadowolić surową matkę... lecz nie przestaje myśleć o propozycji. Zagląda więc do Atelier, gdzie spotykają się artyści, i poznaje tam, prócz widzianych wcześniej Isabelle (płeć tej osoby jest zagadką...), i Arashiego; Miwako i Joujiego, nazywanego Georgem. Po namyśle postanawia jednak spróbować swych sił w modelingu, i co z tego wynika?

Manga wygląda ciekawie, i niewątpliwie będę usatysfakcjonowana :D Recenzja już w następnej notce. Tymczasem uwagi ogólne na temat okładek, stron tytułowych i samego początku-
obwoluty bardzo mi się podobają; pasują do ogólnego zamysłu mangi. Kolory są żywe. Cieszy mnie ta manga również dlatego, że w Polsce wydana była raz, dziesięć lat temu. Miło jest mieć ją na półce.


Coś, co mnie szokuje (mimo znajomości realiów azjatyckich)- Yukari ma 170 centymetrów wzrostu i uważana jest za wysoką. Mierzę dokładnie tyle ;)

Niedługo pojawią się wpisy dotyczące Paradise Kiss oraz najnowszego, 14 tomu mangi Kuroshitsuji (pojawił się 14 grudnia, ale będę miała możliwość kupienia jej dopiero w połowie stycznia), na który już ostrzę sobie ząbki. No i niedługo chciałabym napisać coś o k-popie, ale to już w dalszej przyszłości- może przy okazji jakiegoś comebacku.

Pozdrawiam! Sayo!

środa, 11 grudnia 2013

Recenzja: Dakedo Happy Paradise

Witam ;) Dzisiaj chciałabym już przedstawić recenzję mangi niedawno przeczytanej, o tytule właśnie Dakedo Happy Paradise. Zapraszam.


Tytuł:  Dakedo Happy Paradise                                                              
Autor: Iyo Takarada                                                                              
Tytuły alternatywne: Dakedo Hapii Paradisu; But it's a happy paradise  
Ilość tomów: 2
Ilość rozdziałów: 8 + bonus
Gatunki: Komedia, Shoujo, Szkolne
Zarys fabuły: Nastoletnia Ruu zostaje porzucona przez zadłużonego ojca. Jej matka nie żyje już od kilku lat, więc dziewczyna siłą rzeczy bierze sprawy w swoje ręce i postanawia znaleźć pracę. W końcu trafia do trzech przystojnych braci Hiura, których rodzice znajdują się za oceanem. Chłopcy postanawiają ją zatrudnić- i jak się skończy ta historia?

Recenzja:
No właśnie. To najlepsze pytanie, ponieważ historia... nie kończy się. Czytało się ją naprawdę bardzo miło... Ale po kolei.
Pomysł na tę mangę nie jest nowy, spotkałam się już z podobnymi. Historia jest jednak prowadzona zgrabnie i sprawnie, bez większych potknięć. W zasadzie nie zauważyłam dziur czy luk w samej fabule. Dziewczyna mieszka z chłopcami, wykonuje dla nich prace domowe; zbliża do siebie braci. Z najstarszym Shuichi (Shuu-kun) chodzi do tej samej klasy. Średni, Sanai, to typowy bawidamek i tak też się zachowuje w stosunku do naszej bohaterki, co wprawia ją w zmieszanie; Sanai rzadko bywa w domu. Najmłodszy to Yuzuki, o bardzo dziewczęcym wyglądzie (co go straszliwie denerwuje) nieco zamknięty w sobie, często skonfliktowany z Sanaiem, którego komentarze bywają nieraz bardzo zabawne. Tak więc postaci dadzą się lubić- Ruu Machida to inteligentna dziewczyna, która nie załamuje rąk nad swoim losem, tylko przejmuje stery. Wierzy w powrót swojego ojca. Podoba mi się jej charakter. Ma w sobie wiele uroku. W niektórych scenach pokazuje również pazurki, co właściwie z połączeniu z kontekstem wypada bardzo zabawnie. Shuichi Hiura jest odpowiedzialny i rozsądny; pełni rolę mediatora w konfliktach braci. Bardzo zależy mu na dobru Ruu. Sanai to, jak pisałam playboy z niesłychanym urokiem osobistym- mieszanka potrafiąca zawrócić w głowie, jest jednak bardzo sympatyczny, a wszystkie gagi z nim- zabawne. Yuzuki często kłóci się z Sanaiem, jest nieco oschły i potrafi powiedzieć coś, co rani Ruu (czego zawsze potem żałuje); ale również mu na niej zależy. Właściwie jest naprawdę przeuroczą postacią. Można jeszcze wspomnieć o sąsiadce chłopców- która poniekąd zauroczona jest Sanaiem, i ojcu Ruu- który się pojawia... no, ale to już trzeba zobaczyć.
Kreska również jest bardzo ładna, szczegółowa. Nie jestem zadowolona z teł- zwykle za bohaterami jest tylko biel; ale jeżeli już są bardziej urozmaicone, są wykonane dość drobiazgowo- gdyby było ich więcej! Postaci są naprawdę śliczne.
A więc... dobra kreska- jest. Humor- jest. Oryginalna (mniej więcej) historia- jest. Czego więc zabrakło?
ZAKOŃCZENIA. Teoretycznie jakieś jest; jednak nie chciało mi się wierzyć, że to tyle w tym temacie. Została w pewien sposób rozwiązana historia z ojcem Ruu; ale nic więcej. Relacje między chłopcami a naszą bohaterką są właściwie platoniczne- no i dobrze, niech będą takie przyjacielskie; ale niech będzie jakieś zakończenie tej historii! Po prostu po naprawdę dobrych rozdziałach liczy się na coś więcej. Gdyby nie ten brak tytuł ten byłby naprawdę perełką wśród mang shoujo.

Jeśli zaś chodzi o sam bonus... jest po prostu uroczy i słodki, wart przeczytania. Jako, że liczy trzydzieści-czterdzieści stron, nie będę opisywała zarysu fabuły; ale naprawdę warto go przeczytać.

Podsumowując- z czystym sercem mogę polecić tę mangę- jest naprawdę dobra, urocza. Niestety zostaje niedosyt... oceniam więc Dakedo Happy Paradise na 4 gwiazdki.










                                                             
                                                             
Zbliżają się święta. Tak po cichu, cichutko liczę, że znajdę jakieś mangi pod choinką... no ale to już się okaże ;) Tymczasem...


WESOŁYCH ŚWIĄT!

                                                                                                                              

wtorek, 26 listopada 2013

Słowniczek

Yo!
Temat dzisiejszego wpisu, właściwie również będący wprowadzeniem, to mini-słowniczek, który powinien nieco ułatwić życie laikom.

W gąszczu japońskich (i nie tylko) pojęć łatwo jest się zgubić, wiem to z własnego doświadczenia; dlatego chciałabym przybliżyć Wam część z nich, najczęściej używanych.

Zacznijmy więc od terminu anime.

Anime
Film animowany produkowany w Japonii (dla Japończyków- każdy film animowany).

Manga
Komiks stworzony i wydany w Japonii. Kierunek czytania- od prawej do lewej.

Manhwa
Komiks stworzony i wydany w Korei. Od mangi różni się kierunkiem czytania; tj czytamy ją od lewej do prawej.

Manhua
Komiks stworzony i wydany w Chinach.

One-shot
Krótka manga, nie wydana w osobnym tomie.

Cosplay
Japoński termin, oznaczający przebieranie się za postaci z anime, mang, gier, etc. Wywodzi się z angielskiego Costume Play. Forma zabawy u nas spotykana właściwie tylko na konwentach; w Japonii bardziej powszechna.

Shoujo
Mangi przeznaczone przede wszystkim dla dziewcząt; poruszające temat pierwszej miłości i tym podobnych. Nazwa pochodzi o japońskiego 'dziewczyna'.

Shounen
Mangi przeznaczone przede wszystkim dla chłopców; zazwyczaj akcja koncentruje się na przygodzie i ryzyku; jednakże odnajdziemy w nich również wątki mające przyciągnąć dziewczęta. Nazwa pochodzi od japońskiego słowa 'chłopiec'.

Seinen
Tytuły kierowane do dorosłych.

Yuri/Shoujo-Ai
Mangi mówiące o związkach i romansach damsko-damskich. Yuri to także erotyk, natomiast Shoujo-Ai jest pozbawiona scen erotycznych.

Yaoi/Shounen-Ai
Mangi dotyczące związków męsko-męskich, przy czym Yaoi tu tytuły zawierające treść erotyczną.

Bishounen
Dosłownie 'piękny chłopiec'. Przystojny bohaterowie anime i mang; charakterystyczni ze względu na wielkie oczy, długie włosy.

Bishoujo
Analogicznie jak bishounen- 'piękna dziewczyna'. Przesadnie upiększone postaci.

Ecchi
Tytuły komediowe charakteryzujące się występowaniem scen o delikatnym nasyceniu erotycznym, podtekstach, pikantnych gagach. Pojawia się zjawisko -> fanserwisu.

Hentai
Anime pornograficzne, dozwolone od lat 18.

Fanserwis
Elementy anime, które mają za zadanie przyciągnąć odbiorcę, np. skąpe kostiumy bohaterek.

Seiyuu
Osoba podkładające głos pod anime.

Otaku
Ogółem osoba bardzo silnie w coś zaangażowana i interesująca się czymś;  w naszym kręgu osoby oglądające anime, czytające mangi, etc. W Japonii słowo to ma bardzo negatywny wydźwięk.

To podstawowe pojęcia z dziedziny anime i mang; na pewno pojawi się ich więcej, natomiast ja już się żegnam.
Oyasuminasai!



sobota, 9 listopada 2013

Świat anime i ja w nim

Yo minna!
Witam wszystkich na moim blogu, który poświęcony będzie szeroko rozumianej kulturze azjatyckiej. Prawdę mówiąc, początkowo chciałam pisać przede wszystkim recenzje różnych serii anime, jednak po dłuższym zastanowieniu okazało się, że jest tak wiele tematów, które mogę poruszyć! Po tym wniosku pozostało mi tylko uzbroić się w listę mang, które chciałabym przeczytać oraz anime i dram wartych obejrzenia.

Moja przygoda z anime zaczęła się cztery lata temu od jesiennej chandry ;) Brzmi to absurdalnie, ale tak właśnie było. Zdołowana słuchałam smętnej polskiej muzyki i oglądałam tworzone przez amatorów filmiki. Nagle rzuciła mi się w oczy dziewczyna z różowymi włosami i chłopak o czarnej czuprynie... Czy ktoś wie, o kim mówię?
Skojarzyłam postaci, ponieważ już kiedyś znajomy przesyłał mi grę opartą na serii 'Naruto'. Wypytując go o Sasuke i Sakurę sama zainteresowałam się tą serią i poszukałam pierwszego odcinka... potem drugiego, trzeciego... i jakoś magicznie znalazłam się przy 127 epku.

W międzyczasie zaczęłam szukać innych serii, które mogłyby przypaść mi do gustu, i tym samym obejrzałam Shigofumi, Rozen Maiden... trudno mi teraz wymieniać tytuły, które wtedy obejrzałam, ale było ich całkiem sporo ;)

Niestety, musiałam zrobić roczną przerwę w moim hobby. Co nie zmienia faktu, że dzisiaj siedzę w tej tematyce niemal po uszy (przy okazji czytając więcej mang niż to kiedyś bywało); a wszystko dzięki znajomej, która pokazała mi świat popu koreańskiego. Więc teraz dni upływają mi na czytaniu kolejnych tomików i zachwycaniu się kolejnymi uroczymi Azjatami :3

Tyle słowem wstępu. Zapraszam do czytania, może nikogo nie zniechęcę, a uda się kogoś zachęcić do kultury azjatyckiej.
Sayonara!